Dawid Podsiadło podczas Red Bull Tour Bus w Łodzi – spotkanie i koncert

3 czerwca 2016 roku początkowo zapowiadał się jako bardzo dobry dzień ze względu na koncert mojego ulubieńca Dawida Podsiadło w Łodzi, ale potem dzień ten urósł do rangi jednego z najlepszych w moim życiu. A wszystko za sprawą konkursu organizowanego przez Radio Zet, o którym dowiedziałam się zupełnie przypadkowo. Jechałam do domu, słuchając jak zawsze muzyki na słuchawkach i podczas przerwy między jednym, a drugim utworem wyłapałam, że w radiu jest właśnie mowa o tym konkursie, w którym główną nagrodą jest spotkanie z Dawidem Podsiadło podczas jednego z wybranych koncertów na trasie Red Bull Tour Bus. Później wyszukałam więcej informacji na ten temat i myśląc, że nie mam nic do stracenia, postanowiłam spróbować swoich sił. Konkurs polegał na wykazaniu, dlaczego to właśnie ja powinnam spotkać się z Dawidem. Na początku nie miałam żadnego pomysłu, chciałam napisać coś niesamowicie zaskakującego i awangardowego, ale zupełnie nic takiego nie przychodziło mi do głowy. Zabrałam się za to następnego dnia, postanawiając, że napiszę coś prosto z serca bez żadnych udziwnień. Jakże wielka była moja radość, gdy Radio Zet zadzwoniło do mnie ze wspaniałą wiadomością, dając mi w ten sposób piękny prezent na Dzień Dziecka (załóżmy, że tym dzieckiem nadal jestem). Radość niesamowicie wielka. Miałam nagle tyle energii, że aż przebiegłam tego dnia ponad cztery kilometry, gdzie normalnie nigdy nie mam na to ochoty. Wydarzenie więc niesamowicie ekstraordynaryjne.

Spotkanie miało odbyć się około godziny 19:00 w namiocie ustawionym nieopodal sceny. Najpierw ogarniała mnie wielka radość, potem ta radość zaczęła powoli ustępować miejsca stresowi, który z biegiem czasu urósł do potężnych rozmiarów. Potem chwilę przed spotkaniem okazało się, że mogę zabrać przyjaciółki, które tego dnia przyjechały razem ze mną do Łodzi. Nie ukrywam, że to trochę zmniejszyło mój stres, który jednak przeniósł się na moje towarzyszki.

I nadszedł długo wyczekiwany moment. Pani Monika (pozdrawiam!) zaprosiła nas do namiotu, o którym wcześniej była już mowa i tam czekałyśmy kilka minut na resztę laureatów konkursu. Chociaż w zasadzie powinnam powiedzieć laureatek. Gdy już wszyscy się zebrali, Pani Monika zadzwoniła do Dawida, aby zakomunikować, że jesteśmy gotowi. Najpierw jednak przed Dawidem pojawił się dziennikarz Radia Zet, który chwilę z nami porozmawiał i opisał pokrótce jak będzie wyglądało to spotkanie. Po chwili do namiotu zawitała najbardziej wyczekiwana przez wszystkich osoba – Dawid Podsiadło. Sprawiał wrażenie równie zestresowanego jak my wszyscy. Najpierw udzielił krótkiego wywiadu dla radia, a potem cały czas poświęcił nam – swoim fankom. Stres absolutnie mnie opuścił i na jego miejsce weszła wielka ekscytacja. Zadałam jedno pytanie dotyczące daty pojawienia się teledysku do Pastempomatu i dowiedziałam się, że będziemy mogli go podziwiać już w przyszłym tygodniu. Po jakimś czasie Dawid przyznał, że czuje się lekko zmęczony, co dało się dostrzec od początku do końca spotkania. Chwała mu więc za to, że mimo wszystko zechciał poświęcić nam chwilę czasu, ale przede wszystkim za to, że później dał przecudowny koncert. Podczas spotkania każdy mógł zrobić sobie zdjęcie z Dawidem, my zrobiłyśmy sobie jedno grupowe, bo nie chciałyśmy już męczyć go robieniem sobie zdjęć z każdą z osobna. Pani Monika z Radia Zet rozdała nam także płyty Dawida – album Annoyance and Disappointment. I całkowicie nie mogłam w to uwierzyć, ucieszyłam się bardzo, bo tylko tej płyty brakowało mi do kompletu. Każda z nas dała mu więc ją do podpisania, a ja oprócz tego dałam mu jeszcze swoją koszulkę, którą dostałam na urodziny. Reakcja Dawida była mniej więcej (bardziej mniej niż więcej) podobna do mojej podczas urodzin – śmiech. Ale podpisał i teraz prawdopodobnie nigdy jej nie wypiorę. Chciałam mu powiedzieć jeszcze kilka rzeczy, ale znowu zabrakło trochę śmiałości. Może przy innych okazjach w końcu mi się uda.

Okazało się, że Dawid przywiózł ze sobą Oskara Bałę – gitarzystę zespołu Curly Heads. I bardzo chciałam z nim porozmawiać, ale musiałam chwilę poczekać, bo był już zajęty rozmową z innymi fanami. W czasie tego oczekiwania przyszedł do nas wcześniej wspomniany dziennikarz Radia Zet Pan Marcin i zapytał czy chciałybyśmy udzielić krótkiego wywiadu na temat chwilę wcześniej zakończonego spotkania. Z wielką chęcią się zgodziłyśmy i powiedziałyśmy kilka oczywiście samych miłych słów. Potem wróciłam do kolejki obok Oskara, ale nagle dopadł mnie jakiś dziki wrzask. Zobaczyłam, że otworzyli bramki i zaczęli wpuszczać ludzi. Wszyscy nagle zamienili się w kilkaset Usainów Boltów i sprintem zaczęli biec do bramek przy scenie. Na szczęście w porę się zorientowałam, moje towarzyszki też i dostałyśmy się do samych barierek – po raz pierwszy w życiu. No nie powiem, fajne uczucie. Odbiór koncertu znacznie lepszy i o dziwo, było bardzo wygodnie. Spodziewałam się wielkiego nacisku na nas, ale nic takiego nie miało miejsca trochę ku mojemu zdziwieniu. Ale cieszyło mnie to bardzo.


Zdjęcie: Piotr Pytel

Koncert cudowny jak zawsze. Publiczność bardzo pozytywnie, wydaje mi się, że nigdy nie słyszałam tak wielkiej wrzawy na koncercie Dawida. Było kilka śmiesznych akcentów jak np. to, gdy Dawidowi wypadła pałeczka do gry i uderzył się w czoło, co wywołało u niego duży śmiech i z trudem dokończył utwór. Świetna atmosfera udzieliła się niewątpliwie samemu artyście, bo podczas jednej z piosenek zaczął nawet tańczyć – to trochę niezwykłe wydarzenie. Ale jednym wielkim podsumowaniem była końcówka koncertu – energetyczny Byrd. Scena autobusu Red Bulla jest znacznie mniejsza niż te, do których artysta jest przyzwyczajony. A że Dawid czasami lubi sobie pochodzić… Dawid wpadł w taki trans, że aż przypadkowo kopnął w jeden z instrumentów prawie zrzucając go ze sceny. Publiczność zareagowała wielką wrzawą, Dawid jednak nadal był w swoim świecie i nie zwracał na nic uwagi. Dopiero po chwili zobaczył, że jacyś ludzie zbierają przewrócony instrument. Jak wiadomo początkowo nie wiedział, co się dzieje. Ale na szczęście nic nie zostało uszkodzone. Ten incydent chyba tylko potwierdził, że koncert w Łodzi należy zaliczyć do wyjątkowo udanych.

Cóż mogę jeszcze powiedzieć… Publiczność zasługuje na ogromne brawa. Wszyscy chórem odśpiewali między innymi W Dobrą Stronę, Nieznajomego, No i wspinający się na listy przebojów Pastempomat. Mówiłam, że ten utwór ma wielki potencjał! A przecież całkiem niedawno został wydany jako singiel. Do tego jeszcze zostanie dorzucony niepowtarzalny, jak mówi Dawid, teledysk, w którym wzięła udział Maffashion. Czekamy na efekty!

A jeśli ktoś chciałby jeszcze wziąć udział w niesamowitych koncertach na dachu autobusu Red Bulla, to Dawid będzie jeszcze tu:
• 8 czerwca – Rzeszów
• 9 czerwca – Gliwice
• 15 czerwca – Bydgoszcz
• 16 czerwca – Olsztyn

Polecam bardzo gorąco!

One thought on “Dawid Podsiadło podczas Red Bull Tour Bus w Łodzi – spotkanie i koncert

  1. Bardzo dobrze oddajesz stan, w jakim się tego dnia znajdywałyśmy! Życzę więcej szalonych wypadów. Pozdrawiam gorąco!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *